List Dra Hab. Lecha S. Borkowskiego do Prokuratora Generalnego 19 Lutego 2016

Dr hab. Lech S. Borkowski
[…]
Zielona Góra

Andrzej Seremet
Prokurator Generalny
ul. Rakowiecka 26/30
02-528 Warszawa

Zielona Góra, 19 Lutego 2016

Szanowny Panie Prokuratorze,

Informuję o łamaniu praw człowieka i praw podstawowych moich, mojej żony i mojej córki.

Moja rodzina – ja, moja żona i córka – została zaatakowana w roku szkolnym (akademickim) 2011/12. Działania przeciwko mnie były prowadzone na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu od początku mojego zatrudnienia, tj. od 1995 r. Pierwsze represje wobec mojej żony pojawiły się wkrótce po zawarciu przez nas związku małżeńskiego. We wrześniu 2011 rozpoczęto przeciwko niej serię brutalnych, bezwzględnych, niczym nie uzasadnionych prowokacji i represji w Państwowej Szkole Muzycznej w Zielonej Górze.

W lutym i w marcu 2012 zorganizowano jednoczesne prowokacje wymierzone w członków mojej rodziny.

(1) Ja zostałem zaatakowany na Wydziale Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu,

(2) Moja żona została zaatakowana w jej miejscu pracy w Państwowej Szkole Muzycznej w Zielonej Górze,

(3) Moja córka […] została zaatakowana 8 i 9 lutego 2012 w szkole podstawowej przy ulicy Truskawkowej w Zielonej Górze.

W każdym z tych trzech przypadków zastosowano typowo komunistyczne metody prowokacji. Ataki zostały starannie zaplanowane, przygotowane i skoordynowane.

Wywodzę się z rodziny prześladowanej przez komunistów. Moja mama, Irena Borkowska, z domu Ostrowska, została skazana w 1949 roku za pomoc udzielaną członkom polskiego ruchu oporu w powiecie brasławskim. Była więziona do 1956 roku. Moja rodzina była obiektem represji przez cały czas dyktatury komunistycznej.

Mój ojciec, Bolesław Borkowski, urodzony 1 stycznia 1920 r. w Krejwańcach powiat Oszmiana, po nadejściu Armii Czerwonej w 1944 do polskiej jednostki wojska komunistycznego. On i kilkudziesięciu innych mężczyzn zdezerterowało 13 stycznia 1945 w reakcji na mordy masowe dokonywane przez komunistów na członkach polskiego ruchu oporu. O zbrodniach komunistycznych i decyzji dezercji ojciec rozmawiał z sierżantem Józefem Franczakiem, znanym później partyzantem powojennego podziemia antykomunistycznego.

[…] Po przeprawieniu się z zachodniego na wschodni brzeg Bugu oddział ten został otoczony przez siły sowieckie. W bitwie, która się rozegrała, mój ojciec został ranny podczas próby wyrwania się z okrążenia. Polacy zostali uwięzieni w Brześciu. Byli stłoczeni w bardzo ciężkich warunkach. Sowieccy śledczy torturowali Polaków.

Ojciec został skazany na dziesięć lat obozu koncentracyjnego. Wyrok odsiedział w całości. Na wolność wyszedł w 1956. Załączam kopię pisma z MSZ Białorusi w Mińsku z 1996.

Moja mama, Irena Ostrowska, ur. 1 kwietnia 1927 w Gienuży powiat Brasław, została aresztowana w 1949 roku, razem z Klemensem Ostrowskim, jej ojcem, i Klemensem Ostrowskim, jej bratem (otrzymał imię po ojcu), za pomoc udzielaną polskim partyzantom w miejscu zamieszkania koło wsi Buczany niedaleko Widz, powiat Brasław. Były to ziemie zamieszkałe przez Polaków. Znajdowały się w granicach Polski przed 1939. Mama była więziona w komunistycznym obozie koncentracyjnym od 1949 do 1956 roku, podobnie jak jej rodzice i kilkoro rodzeństwa. Kiedy odnaleziono Klemensa Ostrowskiego, młodszego brata mamy, był wrakiem, był zniszczony fizycznie i psychicznie. Prawdopodobnie był w obozie torturowany.

Różnego rodzaje ataki i represje mające na celu maksymalne utrudnienie życia nie są dla mnie niczym nowym. Znam je od wczesnego dzieciństwa. Są one podporządkowane próbie zamordowania tożsamości społecznej każdego z nas i należą do typowych metod komunistycznych.

Zniszczenie funkcji społecznej to kontynuacja ludobójstwa rozpoczętego przez rosyjskie NKWD lesie katyńskim w Rosji zachodniej w 1940 i w innych miejscach zbrodni sowieckich. Oznacza to, że pomimo oficjalnych deklaracji o zaprzestaniu represji, trwa prześladowanie Polaków.

W 1956 roku moi rodzice przyjechali do Kętrzyna. Tu nadal pozostali pod obserwacją i byli szykanowani. Komuniści urządzali prowokacje przeciwko mojemu ojcu w miejscu pracy. Mama była otwarcie śledzona przez wyznaczonych funkcjonariuszy.

W połowie lat 1970-ch zmuszono do emigracji Witolda Giriata, kuzyna mojej mamy, pracownika Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, znanego z dużych osiągnięć w dziedzinie półprzewodników. Giriat był pionierem fizyki półprzewodników w Polsce i autorem oryginalnych metod wytwarzania wysokiej jakości kryształów półprzewodnikowych, bez których żadne sensowne badania nie były w ogóle możliwe. Wbrew oficjalnym twierdzeniom były to represje polityczne. Prowokacja polegała na pozorowaniu konfliktu personalnego. Giriat wyjechał do Wenezueli, gdzie w Instituto Venezolano de Investigaciones Cientificas w Caracas zorganizował laboratorium i kontynuował badania w dziedzinie półprzewodników magnetycznych. Wielu naukowców z różnych stron świata dziękowało mu w swoich artykułach naukowych za udostępnienie do badań wysokiej jakości kryształów półprzewodnikowych.

W 1984 władze ZSRR odmówiły mi wydania pozwolenia na odwiedziny członków rodziny zamieszkałych w powiatach oszmiańskim i brasławskim. Jednocześnie ze mną o prawo do odwiedzin ubiegali się rodzice i pozwolenie otrzymali.

W 1985 władze Politechniki Wrocławskiej zablokowały na miesięczną praktykę studencką w Madrycie w ramach programu wymiany studenckiej IAESTE, którą zdobyłem w uczelnianym konkursie. Prorektor ds. studenckich, u którego interweniowałem w tej sprawie, nie podał racjonalnego uzasadnienia decyzji odebrania mi praktyki. Mówił, że inny student, który nie brał udziału w konkursie praktyk, miał więcej punktów ode mnie z powodu lepiej zdanego testu z angielskiego. Wspomniany student nie brał jednak udziału w konkursie i nie uczestniczył w teście z języka angielskiego. Prorektor kłamał.

Po studiach w Polsce wyjechałem w 1987 z własnej inicjatywy na studia doktoranckie w USA. Kiedy przekraczałem pociągiem Warszawa-Paryż granicę na odrze, jako jedyny z całego pociągu zostałem wyprowadzony razem z bagażami w celu dokonania rewizji osobistej. Pociąg odjechał dalej beze mnie. Rozebrano mnie do naga, dokonano rewizji osobistej, nie zaniedbując zajrzenia do odbytnicy. Skonfiskowano 900 dolarów amerykańskich, za które miałem kupić bilet lotniczy z Paryża do USA, gdzie miałem rozpocząć studia doktoranckie na Virginia Polytechnic and State University w Blacksburgu. Później mnie wypuszczono. Mogłem kontynuować podróż do Paryża, ale bez pieniędzy.

W 1995 otrzymałem doktorat na University of Florida w Gainesville (USA). Zdecydowałem się na powrót do Polski, po tym, jak otrzymałem obietnicę przyjęcia do pracy na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Kilka miesięcy przed ukończeniem doktoratu dowiedziałem się, że organizowana jest polsko-amerykańska konferencja w dziedzinie nadprzewodnictwa, która miała odbyć się na początku września 1995 w Dusznikach-Zdroju. Głównym organizatorem instytucjonalnym ze strony polskiej był Instytut Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych we Wrocławiu. Sądzę, że konferencja była organizowana przez stronę polska. Naukowcy amerykańscy przyjeżdżali na zaproszenie strony polskiej w celu wygłoszenia prelekcji. Format konferencji przewidywał sesje plakatowe. Zgłosiłem temat swojego plakatu i towarzyszący mu abstrakt, zgodnie z wymogami organizatorów.

Moja osoba była znana organizatorom od strony naukowej. Przez cały czas pobytu w USA utrzymywałem kontakty ze środowiskiem naukowym w Polsce. Wielokrotnie wysyłałem niedostępne w Polsce materiały naukowe. Często robiłem to na własny koszt. Znacząco pomogłem koledze ze studiów w uzyskaniu stypendium Fulbrighta na pobyt w University of Florida w Gainesville, kontaktując go z promotorem mojej pracy doktorskiej. Nie było najmniejszego powodu, by odmawiać mi wstępu na tę konferencję.

Najpierw długo nie odpowiadano na moje zgłoszenie, a po moim ponagleniu odpowiedziano odmownie, nie podając uzasadnienia. Wiadomość tę otrzymałem pocztą elektroniczną od Piotra Klamuta, syna Jana Klamuta, wieloletniego dyrektora instytutów Polskiej Akademii Nauk i byłego sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej we Wrocławiu. Informował mnie tylko, że moje zgłoszenie nie zostało przyjęte, ale nie podał powodu.

Odmowa przyjęcia mojego plakatu i mojego uczestnictwa w polsko-amerykańskiej konferencji z nadprzewodnictwa w 1995 była nieuzasadniona i niezrozumiała. Kiedy pytałem R. Micnasa w czasie swojej pierwszej wizyty w Poznaniu w sierpniu 1995, czy mógłby mi pomóc w sprawie konferencji, powiedział, że nie ma wpływu na decyzje tego rodzaju.

Mimo to postanowiłem pojechać do Dusznik i spróbować dostać się na konferencję już na miejscu. Żaden z Polaków mi nie pomógł, mimo że kilku z nich znało osobę mojego promotora Petera Hirschfelda, a K. Wysokiński z UMCS w Lublinie był jego dobrym znajomym z czasu stażu podoktorskiego w Monachium w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Pomógł dopiero Michael Norman z Argonne National Laboratory, który znał mnie i moje prace z Hirschfeldem.

Ta sytuacja dowodzi, że w odmowie przyjęcia mojego zgłoszenia na konferencję w 1995 nie było niczego przypadkowego. Była to decyzja realizowana solidarnie i konsekwentnie przez osoby odpowiedzialne za środowisko naukowe. Ponieważ nie podano żadnego uzasadnienia odmowy i nie było żadnych racjonalnych przesłanek, by odmówić wstępu na konferencję, należy uznać, że cel odmowy był znany osobom kształtującym oblicze środowiska naukowego i był przez nie konsekwentnie realizowany. Było to działanie nielegalne.

Przyjmując mnie do pracy w Poznaniu nie poinformowano mnie o konieczności dokonania nostryfikacji dyplomu doktorskiego z USA. Nie znałem przepisów ówczesnej ustawy o szkolnictwie wyższym. Zakładałem, że uniwersytet poinformuje mnie o wszystkich czynnościach, które muszę wykonać. W rzeczywistości informację o nostryfikacji zatajono przede mną. Zostałem zatrudniony na stanowisku adiunkta.

W roku akademickim 1997/98 przebywałem na w Georgia Institute of Technology w Atlancie. Pojechałem tam za namową promotora mojej pracy doktorskiej Petera Hirschfelda.

W czasie mojej pracy w Georgia Tech dokonano włamania do systemu komputerowego tamtejszego wydziału fizyki z systemu komputerowego Uniwersytetu w Poznaniu. Carlos Sa de Melo z Georgia Tech, które zdecydował o zaangażowaniu mnie na roczny kontrakt i z którym miałem tam pracować, nie zachowywał się normalnie w stosunku do mnie. Na koniec mojego pobytu w Atlancie ukończyliśmy ważny artykuł naukowy. Jednak de Melo odwlekał wysłanie go do publikacji. Przez kilka miesięcy po moim powrocie do Polski korespondowaliśmy w sprawie artykułu. Jednak artykuł nie został wysłany do redakcji. Ostatecznie artykuł został opublikowany w 2000 r., ale bez mojego nazwiska jako współautora publikacji, co jest złamaniem zarówno prawa, jak i zasad etyki naukowej. W publikacji, prócz de Melo, jako współautor figurował ówczesny doktorant R. D. Duncan. Oto dane literaturowe artykułu:

Thermodynamic properties in the evolution from BCS to Bose-Einstein condensation for a d-wave superconductor at low temperatures, R. D. Duncan and C. A. R. Sa de Melo, Phys. Rev. B 62, 9675 (2000)

Po powrocie, kiedy znów byłem przyjmowany do pracy, znów nikt nie mówił o nostryfikacji amerykańskiego dyplomu i nie informował o konieczności dokonania tej procedury. Zatem uniwersytet dwukrotnie złamał przepisy narzucające konieczność nostryfikacji dyplomu. Pierwszy raz w 1995, drugi raz w 1998. Brak nostryfikacji oznaczał brak moich danych osobowych i dokumentów ze mną związanych w archiwach państwowych. Przebieg wydarzeń pokazał, że jest to jedyna możliwa interpretacja. Miało mnie po prostu nie być w archiwach. Zupełnie, jakbym nie istniał.

Władze Uniwersytetu w Poznaniu ukryły później ten fakt, przyznając mi przedwcześnie w 2015 r. nagrodę jubileuszową za 20-letni staż pracy, mimo że z powodu wyjazdu do USA roku akademickiego 1997/98 nie można było zaliczyć do stażu pracy. Wyjeżdżając do Atlanty ok. 8 września 1997 nie miałem przedłużonego zatrudnienia w UAM. Okres mojego zatrudnienia kończył się 30 września 1997 i nie przedstawiono mi nowej umowy do podpisu. Sprawdzając zawartość mojej teczki personalnej w Dziale Kadr i Administracji w 2016 r., natrafiłem na dwa pisma odnoszące się do mojego wyjazdu do USA. Jedno z nich jest podpisane przez prorektora S. Lorenca, drugie przez prorektora M. Kręglewskiego. Oba są fałszywe, ponieważ zawarta jest w nich sugestia, że zostałem skierowany za granicę przez UAM, a to jest kłamstwem.

W 2001 r. ubiegałem się o lokal mieszkalny w Hotelu Akademickim w Koziegłowach pod Poznaniem. Dział socjalny UAM powinien skierować do mnie pismo informujące o tym, jaka jest odpowiedź na to podanie. Odpowiedzi nie otrzymałem.

Latem 2005 przeprowadziliśmy się […] do mieszkania przy ul. […] w Zielonej Górze. Jesienią 2005 odwiedziło nas m.in. małżeństwo państwa Awdiejew z Zielonej Góry. Aleksander Awdiejew był rosyjskim dentystą zatrudnionym w Armii Czerwonej, kiedy stacjonowała jeszcze na terytorium Polski. Kiedy Armia Czerwona wycofała swe jednostki z Polski, Awdiejew pozostał tu z rodziną. Jego córka była uczennicą mojej żony Małgorzaty Głuchowskiej w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia w Zielonej Górze. W czasie wizyty w naszym mieszkaniu Awdiejew poprosił, by jego córka mogła sfotografować nasze mieszkanie. Uzasadniał to tym, że jego córka wychodzi za mąż, będzie urządzać nowe mieszkanie i przydałoby się jej obejrzenie naszych wnętrz. Zgodziliśmy się na to. Córka Awdiejewa pojawiła się u nas w jedną z niedziel zimą 2005/2006, kiedy przebywałem w Poznaniu, prowadząc zajęcia na studiach zaocznych. W obecności żony sfotografowała dokładnie całe nasze mieszkanie.

Niedługo potem żartowałem w rozmowie z A. Koperem na Wydziale Fizyki UAM, że bycie dentystą jest bardzo dobrą przykrywką do działalności szpiegowskiej. Ludzie do dentysty często przychodzą i wychodzą, a przekazywanie materiałów wywiadowczych odbywa się niepostrzeżenie. Kiedy młodsza córka Awdiejewa zakończyła edukację w PSM I stopnia w Zielonej Górze, ani ona, ani jej rodzice nie przyszli podziękować żonie za sześć lat wytężonej pracy i sukcesów, mimo że byli obecni na zakończeniu roku szkolnego. Nie skontaktowali się też z moją żoną w inny sposób. Był to ogromny i nagły kontrast do wcześniejszych serdecznych kontaktów mojej żony z państwem Awdiejew. Nie było żadnych powodów, by zachować się tak niegrzecznie na zakończenie PSM I stopnia, tym bardziej, że Awdiejew zawsze dbał o pozory i starał się odgrywać rolę człowieka kulturalnego i dobrze ułożonego.

W nowym mieszkaniu płaciliśmy od początku bardzo wysokie rachunki za ogrzewanie centralne z miejskiej sieci ciepłowniczej. Rachunek za ogrzanie metra kwadratowego w naszym mieszkaniu był 2-3 razy wyższy niż w innych mieszkaniach wspólnoty mieszkaniowej. 17 kwietnia 2008 złożyłem pismo u administratora wspólnoty z prośbą o dokonanie odczytu kontrolnego. Jest to standardowa procedura, polegająca na weryfikacji odczytów na podzielnikach ciepła przez technika dysponującego specjalistycznym sprzętem i oprogramowaniem. Przez ok. trzy miesiące zarząd wspólnoty nie reagował na moje pismo. Dopiero po interwencji telefonicznej technik firmy Techem z Poznania dokonał odczytu kontrolnego. Dane największego z grzejników były zupełnie nieprawidłowe. Parametry urządzenia wykraczały poza dozwolony zakres. Zarząd wspólnoty i firma Techem powinny były na to zareagować. Tymczasem ani zarząd wspólnoty ani Techem nie podjęły żadnych działań.

W połowie lutego poinformowałem jedną ze znajomych osób o tym, że w swoim komputerze domowym wykryłem tzw. wirusa komputerowego. Parę dni później jeden z pracowników Zakładu Fizyki Kwantowej Wydziału Fizyki, Andrzej Koper, dzwonił do mnie do domu, mimo że wiedział, że tego dnia przebywam na Wydziale Fizyki UAM w Poznaniu. Było to w poniedziałek. Telefon odebrała żona. Koper udawał, że nie wiedział, gdzie jestem. Wyjaśniał żonie, że ma wirusa w swoim komputerze i chce zasięgnąć u mnie porady w sprawie usunięcia go. Koper wiedział, że nigdy nie miałem odpowiedniej wiedzy na ten temat i nie interesowałem się sprawami wirusów komputerowych.

W marcu 2008 zorientowałem się, że Andrzej Koper, pracownik Zakładu Fizyki Kwantowej Wydziału Fizyki UAM, który przez kilka lat zajmował miejsce w tym samym pokoju, co ja, prowadził działania skierowane przeciwko mojej osobie. Charakter tych działań, jak i to, co mówił, a także jego uprzywilejowanie na wydziale, mogły świadczyć o związku z tajnymi służbami, być może o charakterze wojskowym. Mogła to być służba obcego kraju.

Ponadto monografia habilitacyjna Kopera w mojej ocenie nie nadawała się do tego, by nadać mu tytuł doktora habilitowanego. Nie przedstawił w niej żadnych wyników badań naukowych, które zasługiwałyby na przyznanie habilitacji.

W marcu 2008 skrytykowałem zdecydowanie pewną wypowiedź Kopera na temat polityczny w czasie jednego z zebrań Zakładu Fizyki Kwantowej odbywanych zwykle we wtorki. Od tego momentu zaprzestałem wszelkich kontaktów z nim.

O postępowaniu Kopera zawiadomiłem Piotra Tomczaka, pracownika Zakładu Fizyki Kwantowej. Było to w marcu lub kwietniu 2008. Po pewnym czasie poinformowałem także kierownika zakładu Z. Jacynę-Onyszkiewicza.

1 kwietnia 2008 r. doszło do nagłej, niczym nie uzasadnionej zmiany na stanowisku dyrektora Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Zielonej Górze, w której moja żona pracowała na stanowisku nauczyciela fortepianu. Nowym dyrektorem została Małgorzata Małaczyńska, która wkrótce mianowała żonę kierownikiem sekcji pianistycznej, a od września 2011 brała udział w otwartych działaniach przestępczych przeciwko mojej żonie.

15 czerwca 2008 dziekan Wydziału Fizyki, Ryszard Naskręcki, rozesłał pocztą elektroniczną wiadomość do wszystkich pracowników wydziału, w której znajdowała się m.in. następująca informacja

“11. W poniedziałek 12 maja przebywał na naszym Wydziale prof. Siergiej Karaganow, rosyjski politolog i doradca prezydenta Putina. Karaganow interesował się przede wszystkim możliwością współpracy w tzw. ‘nowych obszarach’ nauki (bio- i nano)”

Karaganow przebywał w Poznaniu na zaproszenie rektora UAM Stanisława Lorenca i konsula generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Wygłosił wykład, a dla prasy wypowiadał się bardzo prowokująco w sprawie komunistycznego ludobójstwa w Katyniu w 1940 r.

“Z tego, co wiem, dokumenty zostały już dawno ujawnione. Polacy po prostu mają kompleks. Powinni wyleczyć się z niego sami”

W połowie lipca 2008, ok. 16 lipca, udałem się do siedziby Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Zielonej Górze w celu przekazania informacji o nielegalnych działaniach przeciwko mojej osobie, których nie można było wyjaśnić w normalny sposób. Uznałem, że sytuacja dojrzała do tego, by poinformować ABW. W rozmowie z przedstawicielem Agencji wskazałem na możliwość zaangażowania wywiadu obcego państwa i przedstawiłem uzasadnienie. Przekazałem też przy okazji informację o groźbie zamordowania prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jaka została opublikowana 2 czerwca 2008 na forum dyskusyjnym portalu internetowego pis.org.pl. Poinformowałem o nadzwyczajnej łatwości, z jaką przybysze z Rosji znajdują pracę w Polsce w szkołach muzycznych i na uczelniach, przy jednoczesnych trudnościach, jakie napotykają Polacy.

Uprzywilejowane traktowanie Rosjan łatwo jest zauważyć w Polsce zachodniej, gdzie wiele osób przybyłych z Rosji pełniło i pełni nadal funkcje kierownicze w szkołach muzycznych. Ten rodzaj uprzywilejowania nie wynika z poziomu umiejętności zawodowych ani menedżerskich. Wskazałem przykład Marii Kuny, traktowanej w sposób wyjątkowo uprzywilejowany i obdarzanej funkcją kierownika sekcji pianistycznej w PSM w Zielonej Górze mimo braku podstaw do takiej decyzji. Kuna pojawiła się w zielonogórskiej szkole muzycznej we wrześniu 1997, kiedy moja żona wyjechała ze mną na rok do USA. Na studniówce szkolnej w roku chyba 2009 Kuna wykonała serię zdjęć wszystkim obecnym w taki sposób, że była to staranna dokumentacja fotograficzna imprezy. Nie pytała jednak nikogo o zgodę na wykonanie zdjęć. Kuna nie podzieliła się później tymi zdjęciami z osobami, które fotografowała.

Od 6 do 13 sierpnia 2008 przebywałem w Amsterdamie na konferencji Low Temperature Physics 25. 11 sierpnia wieczorem spacerowałem w okolicy centrum Amsterdamu. Zachowywałem się jak typowy turysta. W pewnym momencie spostrzegłem, że stojący niedaleko mężczyzna mnie obserwuje i fotografuje. Oddaliłem się od tego miejsca pustą ulicą. Oglądałem wystawy. Zauważyłem jednak, że wspomniany mężczyzna podąża w moim kierunku. Wszedłem do napotkanego sklepiku, aby poczekać, aż minie mnie i pójdzie dalej. Mężczyzna jednak wszedł za mną do sklepu. Nie wyglądało to na normalne zachowanie. Był to sklepik z egzotycznymi artykułami spożywczymi. Wyszedłem ze sklepu i kontynuowałem spacer szybszym krokiem do końca ulicy. Mężczyzna podążał za mną. Na końcu ulicy był kanał i most. Można było iść dalej prosto, w lewo lub w prawo, wzdłuż kanału. Skręciłem w lewo. Mężczyzna zrobił to samo. Odwróciłem się i poszedłem wzdłuż kanału w przeciwną stronę. Przyspieszyłem, przystanąłem za samochodem i zrobiłem mężczyźnie zdjęcie, kiedy mnie mijał. Znów poszedłem w przeciwną stronę. To samo zrobił mężczyzna. Postanowiłem wrócić do miejsca, w którym po raz pierwszy go zauważyłem. To samo zrobił tamten. Kiedy doszedłem na róg ulicy, skręciłem i zacząłem biec truchtem. Potem szedłem szybko, aby zgubić śledzącego. Skręciłem parokrotnie na rogach ulic. Wszedłem następnie do pubu i zamówiłem piwo, by przeczekać. Później udałem się na komisariat policji w centrum Amsterdamu i złożyłem zawiadomienie o tym, że byłem śledzony. Przekazałem też zdjęcia, jakie zrobiłem mężczyźnie, kiedy podążał za mną.

Na przełomie listopada i grudnia 2008 w niedzielę wieczór ktoś wszedł do naszego mieszkania i przeciął linkę do podnoszenia zewnętrznej rolety okiennej. Stało się to podczas ok. półtoragodzinnej naszej nieobecności w mieszkaniu związanej z wyjściem do kościoła na mszę. Przed wyjściem opuściliśmy roletę. Podczas próby jej podniesienia następnego dnia rano okazało się, że pasek od rolety został przecięty.

Przez ogromną większość czasu mojej pracy na Wydziale Fizyki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zmuszony byłem posługiwać się sprzętem komputerowym kupionym za własne pieniądze. Władze odmawiały wysłuchania moich próśb o zakup komputera dla mnie. Kiedy informowałem Bogusława Mroza, pełniącego wówczas funkcję kierowniczą w ówczesnym Instytucie Fizyki, że pracuję na notebooku za prywatne pieniądze jeszcze w USA w 1998, oznajmiał cynicznie “to się panu chwali” i nie reagował. Ta wymiana zdań odbyła się podczas zebrania zakładowego we wcześniejszych latach mojego zatrudnienia, chyba w roku 1999. Obecna była przy tym spora grupa osób, a mimo to nie było żadnej reakcji.

Władze Wydziału Fizyki UAM nieprawidłowo prowadziły mój przewód habilitacyjny w 2010 r. Informowałem władze uczelni o tym, ale odpowiedni prorektor udawał, że nie ma wpływu na to, co się dzieje na wydziale. Władze wydziału nie wykonywały obowiązków, jakie na nich spoczywały. Nie udzielano mi pełnych informacji. Niektóre informacje były przede mną zatajane. Ryszard Naskręcki, ówczesny dziekan Wydziału Fizyki UAM, zorganizował w październiku 2010 r. prowokację przeciwko mojej osobie, której celem było spowodowanie wzburzenia emocjonalnego i dostarczenie pretekstu do bardziej otwartych represji władz dziekańskich przeciwko mnie.

Przewód habilitacyjny był przewlekany. Trwał dwanaście miesięcy zamiast ustawowych sześciu. Jednym z recenzentów był R. Tadeusiewicz, były rektor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Przysłał recenzję jako pierwszy, ale nie zakończył jej żadną konkluzją. Urządził prowokację przeciwko mnie, pisząc w zakończeniu recenzji

Nie z mojej winy, tylko z powodu nieprawidłowo sporządzonej dokumentacji ODMAWIAM wydania opinii o dorobku naukowym Kandydata.”

i nieco dalej

“Jednak zawiniona przez Kandydata niemożność dokonania oceny jego dorobku (naukowego, dydaktycznego i organizacyjnego) powoduje, że nie kończę tej recenzji żadnym rozstrzygającym stwierdzeniem.”

Pogrubienie i podkreślenie tekstu jest takie, jak w oryginale. Moja dokumentacja habilitacyjna została przygotowana zgodnie z instrukcją zawartą w przepisach. Została zaakceptowana przez władze wydziału i Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów. Centralna Komisja nadała sprawie bieg, nie mogło więc być mowy o niekompletnej dokumentacji i nieprawidłowościach.

Recenzja jest datowana na 15 lipca 2010. Władze Wydziału Fizyki nie poinformowały o nadejściu tej recenzji. Dowiedziałem się o niej 8 września 2010, kiedy zapytałem o stan przewodu habilitacyjnego. Nad sprawnym przebiegiem habilitacji miał czuwać prodziekan Adam Lipowski. Nie wykonywał jednak tego obowiązku.

Prowokacja Tadeusiewicza musiała być wykonana w porozumieniu z Wydziałem Fizyki UAM. Jako osoba znana w życiu publicznym, pisząca artykuły prasowe i występująca w telewizji, Tadeusiewicz doskonale zdawał sobie sprawę z wagi swoich słów. Jego postępowanie wskazuje na fakt, że zupełnie nie obawiał się kompromitacji w środowisku naukowym z powodu łamania prawa i zasad etycznych środowiska naukowego. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów systematycznie mianowała go recenzentem przewodów habilitacyjnych i profesorskich. Jego prowokacja przeciwko mnie w niczym mu nie zaszkodziła, ponieważ później nadal systematycznie pełnił funkcję recenzenta. Należy więc uznać, że postępowanie Tadeusiewicza w moim przewodzie habilitacyjnym było w pełni aprobowane przez środowisko naukowe i przez Centralną Komisję.

Przez cały czas mojego zatrudnienia na UAM byłem pomijany przy prezentacjach tematów prac magisterskich proponowanych przez każdy z zakładów na Wydziale Fizyki. Kierownik zakładu, Z. Jacyna-Onyszkiewicz, używał wymówki, że scedował prezentacje tematów prac mgr na Tomczaka. Tomczak całkowicie pomijał mnie w tej sprawie i nie informował.

Całkowicie wykluczono mnie z działalności organizacyjnej i administracyjnej wydziału. Nie dopuszczano do uczestnictwa w komisjach tworzonych na Wydziale Fizyki UAM. Nie zapraszano mnie do składu komisji organizacyjnych konferencji naukowych organizowanych bądź współorganizowanych przez Wydział Fizyki UAM.

Zaniżano rangę moich osiągnięć naukowych. W moim zgłoszeniu do nagrody rektora za rok 2010, które przekazałem do dziekanatu 10 czerwca 2011, napisałem

“Zgłaszam do nagrody rektorskiej osiągnięcie naukowe polegające

  • na odkryciu przejścia wielomodowego w modelu neuronu Hodgkina-Huxleya
  • na udowodnieniu, że efekt ten przejawia się w pomiarach eksperymentalnych grupy japońskiej Takahashi et al.
  • na odkryciu zjawiska koherentnego antyrezonansu stochastycznego”

14 czerwca o 9.51 prodziekan A. Wójcik rozesłał do pracowników wydziału harmonogram prezentacji wniosków do nagrody rektora. Okazało się, że z mojego wniosku usunięto punkt drugi, tj. stwierdzenie, że osiągnięcie polega

“na udowodnieniu, że efekt ten przejawia się w pomiarach eksperymentalnych grupy japońskiej Takahashi et al.”

Tego samego dnia o 10.42 wysłałem do A. Wójcika sprostowanie, w którym wskazałem, że z mojego wniosku usunięto punkt drugi. Poprosiłem o naprawienie błędu. Nie otrzymałem odpowiedzi. Podczas posiedzenia Rady Wydziału Fizyki 22 czerwca 2011 dziekan R. Naskręcki przedstawił moje zgłoszenie niezgodnie z moim wnioskiem z 10 czerwca i niezgodnie z moim sprostowaniem z 14 czerwca.

We wrześniu 2011 rozpętano całą serię nienawistnych prowokacji przeciwko mojej żonie w Państwowej Szkole Muzycznej I i II st. w Zielonej Górze. Żona pełniła w tym czasie funkcję kierownika sekcji pianistycznej i przewodniczącej rady rodziców. W radzie rodziców pojawił się także Sławomir Mundry, pracownik PGNiG w Zielonej Górze, którego córka rozpoczęła właśnie naukę w PSM. Mundry odgrywał rolę organizatora wielu działań skierowanych przeciwko mojej żonie, które były niczym nie uzasadnione. Moja żona jest bowiem wzorowym pracownikiem i obywatelem. Była dobrym liderem i przykładem dla innych pracowników. Biorąc pod uwagę okoliczności, okrucieństwo i bezwzględność osób zaangażowanych w akcję przeciwko mojej żonie, należy jednoznacznie stwierdzić, że były to działania drobiazgowo zorganizowane i koordynowane. Mundry był jednym z głównych uczestników działań prześladowczych. Próbował także dokonać prowokacji przeciwko mnie podczas zebrania rady rodziców 29 listopada 2011, kiedy uczestniczyłem w nim na prośbę żony jako obserwator z głosem doradczym. Działania te były szeroko zakrojone, a osoby w nie zaangażowane zupełnie nie obawiały się skutków działań przestępczych. Przeciwnie. Były całkowicie pewne swojej bezkarności i aprobaty ze strony funkcjonariuszy nadzoru pedagogicznego, Ministerstwa Kultury, prokuratury i innych organów władzy. Okazało się także, że premier RP D. Tusk i i prezydent B. Komorowski aprobowali jawne łamanie prawa i znęcanie się nad moją żoną.

Moja monografia habilitacyjna “Nonlinear Dynamics of Hodgkin-Huxley Neurons” była wydana w styczniu 2010 w Wydawnictwie Naukowym UAM. W styczniu 2012 informowałem rektora UAM, Bronisława Marciniaka, że w prezentacji monografii w witrynie internetowej wydawnictwa poczyniono sporo błędów. Inne książki wydane przez UAM nie były obarczone takimi błędami.

W lutym 2012 zgłosiłem Piotrowi Tomczakowi, prodziekanowi ds. studenckich, fakt popełnienia plagiatu przez dwie studentki z Hiszpanii w pracach, których napisanie było niezbędne do zaliczenia zajęć prowadzonych przeze mnie po angielsku “Dynamics of Neural Systems” w semestrze zimowym 2011/12. Studentki uczestniczyły w programie wymiany studenckiej wymiany Erasmus. Przedstawiłem szczegółową argumentację. Oczekiwałem odpowiedzi określającej stanowisko uczelni i wskazującej sposób postępowania w takich przypadkach. Tomczak nie poinformował mnie, że powołał komisję, której przewodniczącym miał być ówczesny szef Zakładu Fizyki Kwantowej, Z. Jacyna-Onyszkiewicz, czyli mój bezpośredni przełożony. Już sam ten fakt jest patologią. Tomczak również był pracownikiem tego samego zakładu. Teoretycznie nie było to sprzeczne z prawem, ale jasne jest, że należy unikać przekrywania się zależności służbowych w takiej sprawie. Powołanie komisji nie było konieczne. Jako prodziekan miał wystarczające uprawnienia, by zając stanowisko w tej sprawie. Komisja w krótkim oświadczeniu zaatakowała mnie i moje metody nauczania, mimo że moje wymagania odnośnie studenckiej pracy pisemnej na zaliczenie były zgodne z metodami stosowanymi na najlepszych uniwersytetach zachodnich. Oświadczenie komisji jest datowane na 14 marca 2012. Zostało jednak dostarczone mi kilka dni później. 16 marca 2012 zostałem bezpodstawnie zaatakowany przez R. Zawodnego podczas posiedzenia Rady Wydziału. Postawił mi publicznie nieprawdziwy zarzut, kiedy zabrałem głos w celu sprostowania nieprawdziwej informacji. Moja wypowiedź dotyczyła pominięcia mnie podczas przekazania informacji o zajęciach prowadzonych w języku angielskim na Wydziale Fizyki w roku 2011/12. W protokole Rady Wydziału z tego dnia nie odnotowano ani mojej wypowiedzi ani ataku Zawodnego. Działo się to w obecności rektora Marciniaka i prorektorów, którzy byli tego dnia obecni na posiedzeniu Rady Wydziału Fizyki. Natychmiast po ataku Zawodnego dziekan Naskręcki zakończył posiedzenie, nie dopuszczając mnie do głosu i uniemożliwiając odpowiedź na atak.

10 listopada 2011 przekazałem rektorowi UAM B. Marciniakowi pismo, w którym przedstawiłem sprawę. Napisałem

“Chciałbym prosić JM Rektora o zajęcia stanowiska w tej sprawie i odpowiedź na następujące pytania.

1. Czy usuwanie z dokumentacji uczelnianej osiągnięć pracownika uważa Pan za słuszne?
2. Czy postępowanie władz dziekańskich Wydziału Fizyki mogło mieć wpływ na wysokość przyznanej nagrody?
3. Czy pomniejszanie osiągnięć pracownika i ukrywanie ich może mieć wpływ na decyzję na jego awansie zawodowym?”

Nie otrzymałem odpowiedzi od rektora.

Na wydziałowej liście nazwisk z premią za publikacje artykułów pomijano moje nazwisko.

Kilkakrotnie zdarzyły się sytuacje, kiedy nie informowano mnie o tym, że prowadzone przeze mnie zajęcia zostaną odwołane z powodu przeznaczenia sali wykładowej na zajęcia dla uczniów szkół średnich.

Rektor i pracownicy rektoratu odmówili mi dostępu do umowy między UAM a firmą IBM w sprawie organizowania praktyk studenckich, która według sprawozdania rektora przedłożonego na posiedzeniu Senatu UAM 26 marca 2007 została podpisana w 2006 roku. Umowa była wynikiem mojej inicjatywy wynikłej z kontaktów, jakie nawiązałem z firmą IBM Polska. Jednak nie powiadomiono mnie o podpisaniu umowy. Informację o niej przekazali mi pracownicy IBM.

W czerwcu 2012 dotychczasowy kierownika Zakładu Fizyki Kwantowej na Wydziale Fizyki UAM, Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, został nagle usunięty ze stanowiska. Pospiesznie na jego miejscu umieszczono Adama Lipowskiego. Przebieg wydarzeń dowodzi, że osoba Lipowskiego była potrzebna do przeprowadzenia kolejnej prowokacji przeciwko mnie. 3 lipca 2012 dziekanat Wydziału Fizyki wystawił fałszywy dokument dotyczący mojego rzekomego udziału w pracach innego zakładu naukowego Wydziału Fizyki UAM. Główną rolę w tej prowokacji odegrał A. Lipowski. W 2012 roku znów pominięto moje nazwisko na liście osób otrzymujących premie za publikacje w 2011 roku. Kiedy potrzebowałem podpisu Lipowskiego jako nowego szefa Zakładu do aprobaty wyjazdu na konferencję w Trinity College na Uniwersytecie Cambridge, umieściłem stosowny dokument do podpisu w jego skrzynce pocztowej w sekretariacie Zakładu. Ponieważ przez tydzień nie podejmował poczty, zmuszony byłem poszukać go w dziekanacie, gdzie miał swoje biuro jako prodziekan. Tam Lipowski przedstawił mi do podpisu wspomnianą umowę datowaną na 3 lipca 2012. Powiedział, że podpisanie jej jest konieczne do wypłacenia mojej premii za publikacje w 2011 roku. Wyraziłem swoje wątpliwości odnośnie sposobu sformułowania tego dokumentu, bowiem na formularzu wpisano tam temat badawczy innego zakładu. Kiedy później otrzymałem kopię dokumentu po podpisaniu go przez inne osoby, okazało się, że Lipowski wprowadził mnie w błąd. To, co było przedstawione przez Lipowskiego jako pokwitowanie odbioru premii i było dokumentem jednostronicowym, otrzymało formę Umowy zlecenia nr WF/190/2012 składającej się z dwóch stron. W momencie podpisywania nie wiedziałem o istnieniu strony pierwszej. Umowa jest fałszywa, ponieważ

1. Temat badań dynamiki nieliniowej neuronów, w tym dynamiki neuronów rezonansowych, podjąłem całkowicie samodzielnie i niezależnie jesienią 2008 roku, a potem cały czas prowadziłem samodzielnie i niezależnie. Nikt nie zlecał mi takich badań. W badaniach nigdy nie wykorzystywałem sprzętu komputerowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Z powodu represji stosowanych wobec mnie na Wydziale Fizyki do badań wykorzystywałem mój prywatny sprzęt komputerowy. W początkowej fazie badań skorzystałem z konta obliczeniowego otwartego przeze mnie w Centrum Informatycznym Trójmiejskiej Akademickiej Sieci Komputerowej. W niedługim zaprzestałem obliczeń w CI TASK, pozostawiając otwarte konto jako możliwość do wykorzystania, a obliczenia wykonywałem w całości na moich prywatnych komputerach. Była to przykra konieczność wobec nieustannych szykan, represji, utrudniania pracy i poniżania ze strony pracowników wydziału.
2. Na drugiej stronie umowy dostawiono pieczątkę “Stwierdzam, że praca wyszczególniona w umowie nie należy do obowiązków Zleceniobiorcy, wynikających ze stosunku pracy w UAM i będzie wykonywana poza obowiązującym czasem pracy” potwierdzoną podpisem “A. Lipowski”. Ta klauzula jest kłamstwem.

Zatem funkcjonariusze Wydziału Fizyki najpierw maksymalnie utrudniali mi pracę i funkcjonowanie na Wydziale, a kiedy nie udało im się zablokować mojej habilitacji, postanowili dokonać fałszerstwa i sfabrykowali wspomnianą wyżej umowę. Była to próba kradzieży własności intelektualnej związanej z dokonanymi przeze mnie odkryciami w dziedzinie dynamiki nieliniowej neuronów i jednocześnie intensywne przygotowywanie decyzji o zwolnieniu mnie z pracy na UAM.

W konsekwencji sprawozdania z działalności naukowej przygotowywane na wydziale za lata 2009-2013, które miały być przekazane do ministerstwa, musiały zawierać fałszywe informacje.

Byłem stale pomijany podczas tworzenia listy tematów badań naukowych prowadzonych na Wydziale Fizyki. Kiedy 9 października 2012 skierowałem pismo do dziekana Wójcika z prośbą o wpisanie na listę badań wydziałowych następujących tematów:

Własności stanów nadprzewodzących z uwzględnieniem nieporządku i oddziaływań magnetycznych

Dynamika nieliniowa neuronów i układów neuronalnych

otrzymałem odpowiedź odmowną.

Dziekanat Wydziału Fizyki i pracownicy Zakładu Fizyki Kwantowej zataili przede mną zakup sprzętu komputerowego znacznej wartości, który został ulokowany w jednym z pokoi należących do Zakładu. W normalnych warunkach informacje tego rodzaju są przekazywane wszystkim członkom wydziałowej społeczności naukowej. Fakt ten dobitnie świadczy o patologii i całkowitym wykluczeniu mojej osoby ze społeczności wydziałowej.

A. Lipowski opublikował na stronach internetowych Zakładu Fizyki Kwantowej pod moim nazwiskiem fałszywe tematy prac magisterskich.

Zajęcia dydaktyczne przydzielano mi w sposób nieracjonalny i niezgodny z moim profilem naukowym. Nie konsultowano ze mną przydziału zajęć i nie przekazywano informacji o ramowym programie zajęć przewidzianym planem studiów. Szczegółowy program zajęć dydaktycznych musi być zgodny z ramowym programem zajęć, którego celem jest wykształcenie absolwenta spełniającego wymogi danego kierunku studiów.

Nieprzekazywanie informacji o wymogach ramowych i niekonsultowanie ze mną dydaktycznych świadczy (1) o poniżającym traktowaniu, (2) o tym, że ramowy plan zajęć być może w ogóle nie istniał. Wymuszano na mnie prowadzenie zajęć informatycznych i jednocześnie odpowiednio fałszowano mój wizerunek naukowy. Te fałszerstwa miały na celu wytworzenie i podtrzymanie w środowisku naukowym fałszywych opinii o mnie.

W ankietach studenckich wstawiano fałszywe oceny dotyczące prowadzonych przeze mnie zajęć dydaktycznych.

W czasie spotkania z rektorem UAM, Bronisławem Marciniakiem, jakie odbyło się 25 czerwca 2015 z mojej inicjatywy, przedstawiłem mu informację o wytwarzaniu fałszywych dokumentów dotyczących mojej osoby. Na tym spotkaniu był obecny dziekan Wydziału Fizyki Antoni Wójcik. Rektor odmówił zajęcia się sprawą. Zanim jednak doszło do spotkania, musiałem wielokrotnie o nie prosić. Sekretariat rektora nie odpowiadał na mojej emaile. To poniżające traktowanie.

Władze Wydziału Fizyki manipulowały także oświadczeniami o tzw. miejscu pierwszego zatrudnienia, które należy składać w związku z odpowiednim zapisem w ustawie o szkolnictwie wyższym. Należy domyślać się, że była to próba sfałszowania faktu, że przez cały okres od 1.10.1995 do dziś, z przerwą od 1.10.1997 do 30.9.1998, Wydział Fizyki był moim podstawowym miejscem zatrudnienia.

Protokół posiedzenia Rady Wydziału Fizyki z 18 września 2015 nie odpowiada prawdzie, ponieważ z mojej dłuższej wypowiedzi, trwającej ponad dwie minuty, zarejestrowano parę zdań, które na dodatek zostały zniekształcone.

18 września 2015 złożyłem w Bibliotece Głównej UAM kilka rewersów na publikacje Andrzeja Werblana, czołowego ideologa polskich komunistów. Publikacje figurowały w katalogu kartkowym, ale nie w elektronicznym. Publikacje miały być wprowadzone do katalogu elektronicznego. W ciągu miesiąca od złożenia zamówienia miałem otrzymać email z informacją o tym, że mogę zgłosić się po odbiór książek do wypożyczalni. Odpowiedzi nie otrzymałem do dziś.

29 października 2015 otrzymałem pismo podpisane przez prof. A. Lesickiego, prorektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, z decyzją o wypowiedzeniu pracy z dniem 29 lutego 2016.

Należy pamiętać o tym, że zwolnienie z pracy samodzielnego pracownika naukowego jest zdarzeniem bardzo rzadkim.

W działaniach przestępczych skierowanych przeciwko mnie uczestniczyły następujące osoby:

Wojciech Nawrocik, Wydział Fizyki, UAM
Andrzej Dobek, Wydział Fizyki, UAM
Bogusław Mróz, Wydział Fizyki, UAM
Stefan Jurga, Wydział Fizyki, UAM
Leon Kowalewski, Wydział Fizyki, UAM
Ryszard Naskręcki, Wydział Fizyki, UAM
Marek Thomas, Wydział Fizyki, UAM
Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, Wydział Fizyki, UAM
Piotr Tomczak, Wydział Fizyki, UAM
Adam Lipowski, Wydział Fizyki, UAM
Krzysztof Grygiel, Wydział Fizyki, UAM
Antoni Wójcik, Wydział Fizyki, UAM
Katarzyna Panek, Wydział Fizyki, UAM
Grzegorz Musiał, Wydział Fizyki, UAM
Bronisław Marciniak, Rektor, UAM
Andrzej Lesicki, prorektor ds. kadry i rozwoju uczelni, UAM
Roman Micnas, Wydział Fizyki, UAM
Krzysztof Gibasiewicz, Wydział Fizyki, UAM
Rufin Makarewicz, Wydział Fizyki, UAM
Michał Kurzyński, Wydział Fizyki, UAM
Andrzej Koper, Wydział Fizyki, UAM
Roman Zawodny, Wydział Fizyki, UAM
Ryszard Tadeusiewicz, Akademia Górniczo-Hutnicza, Kraków
Włodzisław Duch, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika, Toruń
Zbigniew Gawryś, Instytut Fizyki PAN, Warszawa

Oto niektóre czynności dokonywane przez pracowników uczelni na moją niekorzyść:

  1. Fałszowanie dokumentacji przebiegu pracy
  2. Utrudnianie awansu zawodowego
  3. Ukrywanie informacji mających wpływ na wyniki pracy
  4. Przekazywanie informacji błędnych, powodujących popełnianie błędów lub stratę czasu w wykonywaniu zadań
  5. Zlecanie pracy poniżej kompetencji
  6. Odbieranie odpowiedzialności
  7. Ignorowanie, wykluczanie i bojkotowanie pracownika
  8. Niepowoływanie pracownika na recenzenta prac magisterskich, doktorskich i recenzenta artykułów w polskich czasopismach naukowych
  9. Wygłaszanie obraźliwych uwag dotyczących pracownika
  10. Krzyczenie, okazywanie złości i wściekłości
  11. Zastraszanie, przyjmujące następujące formy: naruszanie przestrzeni prywatnej, zagradzanie drogi
  12. Sugerowanie, by pracownik odszedł z pracy
  13. Przyjmowanie pracownika z wrogością
  14. Ignorowanie opinii i poglądów
  15. Stawianie nieuzasadnionych zarzutów
  16. Naciski, by pracownik nie domagał się rzeczy, do których jest uprawniony: sprzętu niezbędnego do wykonywania pracy, wydatków na podróże służbowe
  17. Utrudnianie wykonywania pracy
  18. Odmawianie przydzielania zadań zgodnie z kompetencjami
  19. Narzucanie zadań zbyt prostych lub nic nie znaczących
  20. Blokowanie inicjatyw pracownika
  21. Wykluczanie z przedsięwzięć o charakterze społecznym, takich jak komitety organizacyjne konferencji, komisje wydziałowe, wydziałowe komisje rekrutacyjne i komisje awansu zawodowego
  22. Zlecanie zadań w oczywisty sposób wykraczających poza normalny zakres obowiązków związanych z zajmowanym stanowiskiem
  23. Przydział zajęć dydaktycznych niewymagających posiadania doktoratu z fizyki
  24. Urządzanie prowokacji przeciwko pracownikowi
  25. Nieuzasadnione ataki publiczne na osobę pracownika w czasie posiedzeń Rady Wydziału i zastraszanie, by nie zabierał głosu i nie wygłaszał opinii
  26. Niewypełnianie przez władze wydziału i uczelni ustawowych obowiązków, jakie te władze mają wobec pracownika, np. w przewodzie habilitacyjnym pracownika oraz niezapewnienie bezpiecznego środowiska pracy
  27. Nieodpowiadanie na korespondencję w postaci wiadomości poczty elektronicznej i pism
  28. Fałszowanie tożsamości naukowej pracownika i fałszowanie jego wizerunku naukowego
  29. Pomijanie nazwiska pracownika w spisach ważniejszych publikacji wydziału, premiowanych nagrodą pieniężną
  30. Zaniżanie rangi dokonań naukowych i dydaktycznych
  31. Wyrządzanie szkód finansowych
  32. Zmuszanie do ponoszenia kosztów zatrudnienia w postaci opłacania podstawowych materiałów i narzędzi pracy
  33. Podawanie fałszywych tematów prac magisterskich, które rzekomo zostały zgłoszone przez pracownika
  34. Odmowa udostępnienia dokumentów
  35. Próba kradzieży własności intelektualnej
  36. Nakłanianie do podejmowania czynności niezgodnych z prawem

Działania przedstawicieli środowiska naukowego i akademickiego wyraźnie zmierzały do maksymalnego utrudnienia i zniszczenia mojej kariery naukowej. Celem było sabotowanie mojej pracy poprzez nieustanne tworzenie sytuacji stresujących, poniżających i mogących wywołać reakcje traumatyczne.

Przez cały czas mojego zatrudnienia w UAM nie dopuszczono mnie do prowadzenia wykładów i ćwiczeń ze studentami kierunku fizyka ogólna. Była to dyskryminacja i znaczne utrudnianie awansu zawodowego.

Nie dawano mi do recenzji żadnych prac magisterskich lub doktorskich. Nie włączano do komisji decydujących o awansie zawodowym. Nie przekazywano do recenzji artykułów złożonych do publikacji w polskich czasopismach naukowych. W tym samym czasie redakcje znanych i wysoko ocenianych czasopism zagranicznych przekazywały mi do recenzji prace zagranicznych autorów.

Nie byłem w Polsce nigdy dopuszczany do zaprezentowania swoich badań w formie wykładu konferencyjnego. W lipcu 2012 wystąpiłem z wykładem na konferencji w prestiżowym Trinity College w Cambridge, gdzie byłem jedyną osobą z krajów byłego bloku komunistycznego prezentujących badania w formie wykładu. W tym samym czasie funkcjonariusze UAM czynili wszystko, by zablokować moją pracę naukową, ukraść własność intelektualną i zwolnić mnie z pracy.

Zarówno struktura organizacyjna, jak i poszczególne decyzje kadrowe miały ułatwić działania prześladowcze. Na szczególne podkreślenie zasługuje rozdzielenie Rady Wydziału Fizyki UAM na dwie części. W związku z tym odbywały się także dwa posiedzenia Rady Wydziału. W skład Rady Wydziału powinni wchodzić wszyscy samodzielni pracownicy naukowi. Tymczasem w 2008 r. zawężono skład uczestników i możliwość zabierania głosu na jednym z tych dwóch posiedzeń tylko do osób, które zostały wybrane w głosowaniu. Skład zawężony był ok. dwukrotnie mniejszy od pełnego. W tym niepełnym składzie podejmowano wszystkie najważniejsze decyzje. Posiedzenie odbywające się przy pełnym składzie Rady Wydziału decydowało o sprawach mniej ważnych.

Informowałem o łamaniu moich praw podstawowych bezpośrednich przełożonych, dziekana wydziału i władze uniwersyteckie, a także najwyższe władze państwowe: ministra nauki i szkolnictwa wyższego, premiera i prezydenta.

Fałszowane są także dokumenty dotyczące mojej rodziny.

Instytut Pamięci Narodowej w piśmie z 2014 r. twierdzi, że mój ojciec urodził się w okolicy Sejn w województwie podlaskim.

W wystawionym 6 grudnia 2014 w Kętrzynie akcie zgonu mojej mamy, Ireny Borkowskiej z domu Ostrowskiej, nazwisko panieńskie jej mamy, czyli mojej babci jest wpisane błędnie jako “Girjato”. Poprawny zapis tego nazwiska to “Giriat”.

Biblioteka Narodowa dokonała samowolnie przekształcenia do postaci cyfrowej i udostępniła bez mojego pozwolenia tekst książki “Języki Skryptowe” wydanej w 2006 r. Jestem jej autorem i dysponuję prawami autorskimi do niej. Biblioteka niepoprawnie sklasyfikowała tę książkę w swoim katalogu. Również moja monografia “Nonlinear Dynamics of Hodgkin-Huxley Neurons” z 2010 r. została nieprawidłowo sklasyfikowana w katalogu Biblioteki Narodowej. Wysłałem odpowiednie sprostowania w marcu 2013 r. i poinformowałem o braku mojej zgody na przekształcenie książki “Języki Skryptowe” do postaci cyfrowej. Mimo to Biblioteka nie wycofała cyfrowej wersji “Języków Skryptowych”.

Redakcja czasopisma naukowego Acta Physica Polonica A, mająca siedzibę w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie, dokonała samowolnie zmian w moim artykule naukowym “Response of the Hodgkin-Huxley Neuron to a Periodic Sequence of Biphasic Pulses” przesłanym do redakcji w 2013 r. Charakter tych zmian i nietypowe postępowanie redakcji dowodzą intencji sfałszowania zamierzeń autora artykułu. Redakcja otrzymała ode mnie poprawny tekst źródłowy. Wcześniej w 2012 r. redakcja Acta próbowała zniekształcić mój artykuł “Multimodal Transition and Excitability of a Neural Oscillator”. Zniekształcenie polegało na zmianie poprawnego zapisu równań na niepoprawny, przez co traciły one sens.

28 października 2015, w przeddzień otrzymania przeze mnie wypowiedzenia pracy na UAM, otrzymałem email od nieznanej mi osoby, która poinformowała mnie o stworzeniu artykułu Wikipedii na mój temat. Internet jest obszarem intensywnych działań funkcjonariuszy i dlatego w obliczu zwolnienia mnie z pracy podjęli próbę przejęcia kontroli nad moim wizerunkiem również w Internecie. Oczywiście nastąpiło to bez mojej zgody. Wyraziłem sprzeciw. 29 października 2015 otrzymałem list z rektoratu UAM z wypowiedzeniem umowy o pracę. Zbieżność tych dat nie jest przypadkowa. Ogromna większość znanych mi współcześnie czynnych naukowców polskich i zagranicznych nie ma swoich biogramów w Wikipedii.

Biorąc pod uwagę całość działań aparatu państwowego przeciwko członkom mojej rodziny, muszę stwierdzić, że mamy do czynienia ze zorganizowaną działalnością przestępczą na szkodę moją, mojej żony i córki.

Rządzący Polską współcześnie ponoszą pełną odpowiedzialność za przeprowadzone przeciwko mnie. mojej żonie Małgorzacie Głuchowskiej i mojej córce […] przedsięwzięcia aktywne, активные мероприятия, jak określa się je w języku komunistycznych służb wywiadowczych. Pewne okoliczności wskazują na możliwe zaangażowanie służby wywiadu obcego państwa.

Przedstawione w tym tekście sprawy stanowią niewielką część całości.

Z poważaniem,

Dr hab. Lech S. Borkowski