List Małgorzaty Głuchowskiej do Dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej 23 Stycznia 2012

mgr Małgorzata Głuchowska
Nauczyciel Fortepianu
Kierownik sekcji pianistycznej
PSM I i II st. w Zielonej Górze
[…]
Zielona Góra

dr Zdzisław Bujanowski
Dyrektor Centrum Edukacji Artystycznej
ul. Brzozowa 35
00-258 Warszawa

Zielona Góra, 23 stycznia 2012

Szanowny Panie Dyrektorze,

W nawiązaniu do mojego pisma z 16 stycznia 2012 kontynuuję opis patologii trwającej w PSM im. M. Karłowicza w Zielonej Górze. Główny winowajca to dyrektor Małgorzata Małaczyńska, działająca w porozumieniu i współpracy z nauczycielką fortepianu Honoratą Górną, jak to udowodniłam w całej dokumentacji złożonej Starszemu Wizytatorowi CEA Regionu Lubuskiego mgr Krystynie Karcz oraz Głównemu Wizytatorowi CEA mgr Wacławowi Kłaputowi (podsumowanie dotyczące Rady Rodziców – w załączniku 1).

Mimo iż od października proszę o pomoc panią wizytator, jestem nadal poniżana, szykanowana, oczerniana, a moja podwładna Honorata Górna po raz kolejny publicznie oskarża mnie o mobbing i grozi sądem. Po raz pierwszy zrobiła to w piśmie z 3 października 2011. Ostatnio uczyniła to ponownie podczas przesłuchań półrocznych w dniu 10 stycznia 2012. Była to jej reakcja na życzliwą uwagę kierownika sekcji dotyczącą właściwego doboru repertuaru do predyspozycji i aktualnych możliwości jednego z jej uczniów. Po wygłoszeniu wyżej wspomnianego monologu dotyczącego rzekomego mobbingu, pani Górna demonstracyjnie opuściła aulę szkoły przed zakończeniem przesłuchań, bez zgody kierownika sekcji. Dodam tylko, że wszyscy członkowie komisji odetchnęli z ulgą.

Przedstawiam kolejne przykłady patologicznego postępowania dyrektor Małaczyńskiej.

Jak już wspominałam dnia 10 stycznia o godz. 15.45 kierownik administracyjny pani Iwona Urbańska przyniosła mi do klasy krótkie pismo, które dołączyłam do mojego poprzedniego pisma do dyrektora CEA z 16 stycznia 2012. Jego treść jest następująca:

Zapraszam na rozmowę w dniu 11 stycznia br. o godz 16.45 do gabinetu dyrektora szkoły.

Tak sformułowane pismo może być zarówno zaproszeniem na miłą pogawędkę przy kawie jak i szyderczym, zastraszającym pismem wzywającym na tzw. dyrektorski dywanik. Jest skierowane do Małgorzaty Głuchowskiej. Kim jest wymieniona tylko z imienia i nazwiska osoba: nauczycielem dyplomowanym, członkiem kadry kierowniczej szkoły, byłą Przewodniczącą Rady Rodziców czy np. panią sprzątającą? Czy można nakazać pracownikowi szkoły, aby był dyspozycyjny 24 godziny na dobę i wezwać go bez ustalenia daty i godziny spotkania z dnia na dzień, mimo że pracownik ten nie ma tego dnia zajęć dydaktycznych?

Dnia 10 stycznia około 16.00 zajrzałam do klasy, gdzie prowadziła zajęcia pani Małaczyńska. Zadałam jej pytanie, jak długo potrwa to spotkanie i czego będzie dotyczyło. Odpowiedziała, że będzie to spotkanie informacyjne i potrwa około 15 minut. Nie było to spotkanie informacyjne i nie trwało 15 minut, lecz około 75 minut. Służyło skonfliktowaniu mnie z panem prof. Maciejem Ogarkiem i adiunktem Bartłomiejem Stankowiakiem. Obaj panowie są znakomitymi muzykami i porządnymi ludźmi. Poza tym znamy się nie od dzisiaj. Jeszcze będąc uczennicą tej szkoły wykonywałam koncert fortepianowy z orkiestrą pod dyrekcją pana profesora Ogarka. Bardzo się lubimy i szanujemy od ponad 30 lat. Z panem Stankowiakiem miałam przyjemność zasiadać w Jury jednego z regionalnych konkursów pod nazwą Miniatura. Chociaż znamy się od niedawna, nie mam powodów, aby mieć do niego jakiekolwiek zastrzeżenia. Prawdopodobnie wszyscy troje odczuwaliśmy co najmniej niepokój po otrzymaniu takiego zaproszenia tym bardziej, że tydzień wcześniej odbyła się normalna próba i wszystko biegło prawidłowym trybem. Ta kolejna prowokacja była odwetem za moje pismo z 9 stycznia, które dobitnie dowodzi, że nie tylko nic się nie zmieniło po wizycie pana Kłaputa, który oficjalnie przyjechał w związku ze skargą Przewodniczącej Rady Rodziców, ale także skłania do refleksji, czy w PSM I i II stopnia w Zielonej Górze jest w ogóle urzędujący wicedyrektor, czy go nie ma? Tak więc plan skonfliktowania się nie powiódł. Ale pani dyrektor i tak odniosła zwycięstwo. Postawiła mi ultimatum. Albo moja uczennica zagra koncert z orkiestrą w wielkiej sali Uniwersytetu Zielonogórskiego na fortepianie firmy Calisia albo nie zagra go wcale. Każdy koncertujący pianista wie, że Calisia to instrument średniej klasy, służący właściwie tylko do ćwiczenia. Nie jest on odpowiedni do grania z orkiestrą a szczególnie ze składem niezbędnym do wykonania koncertu Griega. Dyrektor motywowała to tym, że Rada Rodziców nie ma pieniędzy na wynajęcie sali Filharmonii Zielonogórskiej. Można tu zadać pytanie, czy Rada Rodziców w ogóle istnieje i istniała za kadencji dyrektor Małaczyńskiej, jeśli do dziś nie uchwalono Regulaminu, w oparciu o który powinna ona działać. Odpowiedź prawników na ten temat byłaby zapewne jednoznaczna. Ale niezależnie od tego pieniądze są, chociaż sporą ich część pani dyrektor nielegalnie wyprowadziła z kont, bez zgody rodziców. Tak więc nie spełni się marzenie mojej uczennicy Ingi Góralczyk, która chciałaby zagrać pierwszą część koncertu Griega na koncertowym instrumencie firmy Steinway w sali najbardziej odpowiedniej do tego typu przedsięwzięć, jaką jest sala Filharmonii Zielonogórskiej. Pomimo że obaj panowie robią wszystko, aby koncert wypadł jak najlepiej, niestety nie mają wpływu na jakość instrumentu. Tak więc, najbardziej w tym momencie będzie poszkodowana Inga, która należy do najlepszych uczniów tej patologicznej placówki, którą nie tak dawno określałam mianem naszej szkoły. Pani dyrektor to jednak nie przeszkadza. Warto tu dodać, że wynajęcie sali kameralnej FZ z próbą to koszt ok. 1000 złotych. Za wynajęcie sali głównej trzeba zapłacić nieco więcej. W sprawach tych jestem zorientowana, ponieważ przez wiele lat współpracowałam z biurem koncertowym FZ jako solistka, pianista-akompaniator i kameralistka i mam tam wielu znajomych zarówno w kręgach muzyków jak i administracji i obsługi.

Podczas spotkania 11 stycznia prosiłam też o zaakceptowanie terminu koncertu najlepszych pianistów PSM I i II stopnia, który od ponad 30 lat odbywa się tradycyjnie w styczniu w sali FZ. Do dziś dyrektor Małaczyńska nie udzieliła mi informacji na pytania zawarte w piśmie z 9 stycznia 2012 roku. Termin koncertu Ingi przekazali mi panowie Ogarek i Stankowiak.

Informuję więc Panie Dyrektorze, że załatwiłam już wszystko i koncert najlepszych pianistów naszej sekcji odbędzie się 30 stycznia 2012 w sali kameralnej FZ, bo czekają na niego młodzi pianiści, którzy od września ciężko pracowali, aby móc wziąć w nim udział. Jest to dla nich ogromne wyróżnienie.

Oto kolejne dowody poniżania.
Na spotkaniu 11 stycznia poprosiłam o udostępnienie mi kopii pisma, jakie członkowie sekcji wystosowali do dyrektor szkoły w czasie mojego pobytu na zwolnieniu lekarskim w grudniu 2011. Proszą w nim o to, aby programy, do napisania których zmusiła ich dyrektor Małaczyńska przed zakończeniem I semestru, mogli skonsultować z kierownikiem sekcji Małgorzatą Głuchowską. Do dziś nie otrzymałam tego pisma, nie znam też treści żadnych nowych programów, mimo że o to prosiłam w piśmie z 9 stycznia 2012 (załącznik nr 7 do mojego poprzedniego pisma do dyrektora CEA). Nie otrzymałam także protokołu ze spotkania z 11 stycznia 2012, który miała sporządzić pani Aleksandra Budrewicz na podstawie nagrania, na które wyraziły zgodę wszystkie osoby biorące udział w spotkaniu. Mam nadzieję, że nagranie zostało zachowane i będzie można je porównać z protokołem pani Aleksandry Budrewicz. Bardzo mi na tym zależy, bo to kolejny dowód na mataczenie, prowokowanie konfliktów i brak kwalifikacji etycznych i moralnych do pełnienia funkcji dyrektora placówki artystycznej.

Patrzę na to wszystko z perspektywy rodziny nauczycielskiej o wielopokoleniowych tradycjach sięgających okresu międzywojennego. W moim systemie etycznym nie ma miejsca na kłamstwa, poniżanie i patologiczne układy. Kształcenie młodego pokolenia jest sprawą zbyt poważną, aby udawać, że patologia szkolna nie będzie miała choćby pośredniego wpływu na postawę młodzieży. Oczywiście, obowiązujące przepisy także, wydawałoby się, nie dopuszczają patologii. Jak jednak widać z przedstawionych faktów, owa patologia jest wyjątkowo odporna na kontrolę ze strony nadzoru pedagogicznego.

Z poważaniem

mgr Małgorzata Głuchowska

nauczyciel fortepianu
Kierownik Sekcji Pianistycznej
PSM I i II stopnia w Zielonej Górze